8 kwietnia 2015

nowy post



Czarne Mitsubishi sunęło z zawrotną prędkością po pustej drodze niszcząc idealną ciszę, strasząc niewielkie zwierzątka, które odzwyczaiły się od jakiegokolwiek hałasu w tej części kraju, ponieważ większość ludzi wolała korzystać z autostrad. Niestety Kai nie mógł sobie pozwolić na ten komfort ze względu na bezpieczeństwo osoby siedzącej po jego prawej stronie. Trasa była o wiele dłuższa i męcząca, ale lepsze to niż dać się złapać zanim przekroczą granicę Korei Południowej. Od opuszczenia siedziby Minho minęło zaledwie 6 godzin i Kai był pewien, że wszyscy zauważyli zniknięcie jego samochodu oraz syna szefa, który aktualnie spał znudzony monotonnym widokiem za oknem. Pewnie Minho zbytnio nie przejąłby się ucieczką jednego z swoich podwładnych, gdyby nie fakt, że uprowadził on Kyungsoo. Szef był bezlitosnym człowiekiem, który nigdy nie okazywał łaski, ale jego słabością był ukochany syn. Dla niego był w stanie zrobić każdą rzecz. Chronił go przed najdrobniejszym zagrożeniem, a co najważniejsze nie pozwalał na jakikolwiek kontakt z swoimi sługusami. Kai bezczelnie złamał zakaz zakochując się w Kyungsoo. Przez kilka miesięcy ukrywali swój romans aż w końcu zdecydowali się uciec. Ryzykowna akcja warta ceny, jaką jest życie z dala od zakazów i krwi.
Ziewnął spoglądając na Kyungsoo. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech przepełniony uczuciem do niewinnej osoby, która całkowicie zmieniła jego światopogląd. Wychowany na ulicy, Kai nigdy nie odróżniał dobra od zła. Robił to, co uważał za słuszne nie zważając na konsekwencje. Kradł, zabijał i niszczył, a wieczorami zabawiał się w barze z tanimi dziwkami marnując pieniądze na alkohol. Podczas jeden z takich wizyt spotkał Minho. Facet zaproponował mu pracę u siebie za niewyobrażalnie ogromną kwotę. Zgodził się bez zastanowienia i służył wiernie niczym pies pławiąc się w luksusach. Potem nastąpił przełom spowodowany pojawieniem się Kyungsoo w posiadłości Minho. Żaden z nich nie miał prawa się do niego odezwać, a tym bardziej dotknąć. Mieli tylko go strzec i pilnować, by nikt nie zrobił mu krzywdy. Kai spędzał najwięcej czasu czuwając nad nim, ponieważ był „prawą dłonią” Minho i to jemu ufał najbardziej. Trudno było wykonywać rozkaz, gdy Kyungsoo nieświadomie prowokował go subtelnym głosem i prześlicznym uśmiechem w kształcie serduszka. Pierwszy raz poczuł coś tak silnego i intensywnego, co zawładnęło jego ciałem i umysłem. Nie miał wyboru, podporządkował się Soo. Jego pragnienia stały się priorytetem. 
Gwałtownie wszedł w zakręt. Opony zapiszczały, a tył samochodu uciekł do tyłu. Kai przeklął zmieniając bieg na mniejszy i wcisnął gaz, by znów rozpędzić Mitsubishi. Westchnął kierując swój wzrok na Kyungsoo, który leniwie mrugał oczami. Nie chciał go budzić, ale zamyślił się i nawet nie zauważył, że zbliżają się do ostrego zakrętu. Powinien bardziej uważać, jeśli chce w jednym kawałku dojechać do granicy. Nic nie jest tak ważne, jak życie ukochanego.
- Przepraszam kochanie. – Mruknął Kai kładąc ciepłą dłoń na udo chłopaka i delikatnie je masując. Wystarczył jeden kontakt z nim, by jego ciało szalało z pragnienia za rozkosznymi czułościami. Najchętniej to nigdy nie wychodziłby z łóżka mając u swojego boku nagiego Kyungsoo, którego mógł przytulać, całować. Na myśl o nocach, gdy zakradał się do pokoju ukochanego w ukryciu przed strażnikami, by kochać się z nim do świtu, czuł żar w sercu. Był to znak, że zakochał się, co kiedyś było niemożliwe.
- Nic nie szkodzi. Chyba i tak za długo spałem. – Stwierdził przeciągając się, a potem włączył radio ustawiając na swoją ulubioną stację. – Daleko jeszcze?
- Troszkę. Jutro w samo południe powinniśmy być na granicy. Ale nockę spędzimy w jakimś motelu. Potrzebuję odpoczynku. – Odparł jeżdżąc dłonią coraz bliżej krocza Kyungsoo, który zarumienił się i odepchnął go. Kai ponowił atak, więc niższy złączył ich palce w mocnym uścisku. Kierowca nic nie powiedział. Jedynie uśmiechnął się powtarzając sobie w głowie, że kocha go najmocniej na świecie.
Luźna atmosfera zniknęła, jak bańka mydlana, gdy poziom paliwa zaczął groźnie spadać. Kai niechętnie zboczył z kursu kierując się na najbliższą stację. Ubrał okulary oraz czapkę, a Soo kazał założyć kaptur i schylić głowę, by nikt nie rozpoznał jego twarzy. Wysiadł rozglądając się dyskretnie, ale nic nie wzbudziło niepokoju. Tankował do pełna włączając wszystkie zmysły szukając zagrożenia. Wiedział, że Minho już ich szuka. Jego ludzie mogą być wszędzie.
Poszedł zapłacić, gdy nagle podjechał Chevrolet. Kai spiął się uważnie obserwując pojazd całkowicie ignorując stojącą kasjerkę, która wydawała mu resztę. Podszedł do okna patrząc na kierowcę oraz pasażera. Kris i Chanyeol. Nie miał wątpliwości, że to oni. Stali dosłownie paręnaście metrów dalej od jego Mitsubishi i Kyungsoo. Bez bójki się nie obędzie.
Opuścił budynek szybko idąc w stronę samochodu. Kris i Chanyeol zaatakowali zanim doszedł do drzwi i je otworzył. Jeden uderzył go w policzek, co lekko zdezorientowało go, ale szybko się pozbierał słysząc stłumiony krzyk Kyungsoo. Bronił się skutecznie atakując napastników. Pierwszy poległ Chan, gdy uderzył głową w tylni zderzak Mitsubishi i przestał się ruszać, a z jego skroni poleciała krew. Troszkę więcej problemów sprawił mu blondyn, ale on również padł nieprzytomny. Pomyśleć, że jeszcze kilka godzin temu uważał ich za przyjaciół.
Kai bez zastanowienia wskoczył na miejsce kierowcy i z piskiem opon ruszył w dalszą drogę. Akcja na stacji przeraziła go do takiego stopnia, że nerwowo kręcił kierownicą oraz zmieniał biegi. Uświadomił sobie, że mógł stracić Kyungsoo na zawsze. Gdyby wtedy przyjechało ich więcej zabiliby Kaia, a jego ukochany wróciłby do Minho. Chociaż jego szef mógł zemścić się za nieposłuszeństwo w bardziej brutalny sposób trzymając go przy życiu i torturując dla zabawy. Zniósłby wszystko, byleby tylko jego Soo był bezpieczny, ale myśl o tym, że ktoś inny mógł go dotykać była motywacją do szaleńczej ucieczki. Nie chciał z nikim dzielić się Kyungsoo. On był jego.
Zatrzymał samochód i mocno wbił się w wargi zaskoczonego pasażera, który na początku nie wiedział, co robić, ale dopasował się do tańczącego języka Jongina angażując się równie mocno, co on. Pocałunek miał troszkę słony smak z powodu łez, lecz żadnemu to nie przeszkadzało, aby przekazać, jak najwięcej czułości partnerowi. Obaj tego potrzebowali. Potwierdzenia słuszności swojej decyzji. Odwagi, by kontynuować ucieczkę.
- Nie pozwolę, by nas rozdzielili. Za bardzo cię kocham, Kyungsoo. – Powiedział prosto w lekko jego rozchylone usta muskając policzki aż w końcu znów zainicjował namiętny pocałunek.
- Wiem. Ufam ci. – Rzekł chłopak unosząc delikatnie kąciki ust do góry. – Jedźmy już.

Zatrzymał samochód i mocno wbił się w wargi zaskoczonego pasażera, który na początku nie wiedział, co robić, ale dopasował się do tańczącego języka Jongina angażując się równie mocno, co on. Pocałunek miał troszkę słony smak z powodu łez, lecz żadnemu to nie przeszkadzało, aby przekazać, jak najwięcej czułości partnerowi. Obaj tego potrzebowali. Potwierdzenia słuszności swojej decyzji. Odwagi, by kontynuować ucieczkę.

2 komentarze:

  1. Boże, kocham takie klimaty! Kupiłaś mnie doszczętnie! Jeśli to ma być dłuższy ff to nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału! Mam nadzieję, że jednak będą w jednym kawałku i uwolnią się od Minho. ;-;
    Dużo pomysłów, weny, chęci, no i oczywiście czasu! Trzymaj się ciepło. ♡

    OdpowiedzUsuń
  2. hej. zaskoczył mnie tutaj Twój komentarz, ale z przykrością muszę stwierdzić, że ten tekst to mój nieudany oneshot a blog to próba szablonu. może kiedyś dokończę go, ale nic nie obiecuję.
    pozdrawiam również :D

    OdpowiedzUsuń